Konwersja w sprzedaży: definicje, poziomy i mierzenie, które ma sens
W pierwszym artykule z tej serii pokazałem, dlaczego konwersja jest prawdopodobnie najbardziej uczciwym wskaźnikiem skuteczności sprzedaży.
Nie mierzy wysiłku ani dobrych chęci, tylko to, czy klienci faktycznie przechodzą przez proces i podejmują kolejne decyzje.
Jeśli jednak na tym etapie pojawia Ci się w głowie pytanie: „OK, ale co dokładnie mam mierzyć?” to jesteś w idealnym miejscu.
Bo jednym z największych problemów w pracy z konwersją nie jest jej brak, tylko błędne rozumienie tego, czym ona w ogóle jest.
Konwersja to zmiana statusu klienta – nic więcej i nic mniej
W sprzedaży bardzo często mówi się o konwersji tak, jakby była jedną liczbą:
- „nasza konwersja to 15%”
- „musimy poprawić konwersję”
Tyle, że bez kontekstu te zdania prawie nic nie znaczą.
W praktyce konwersja zawsze dotyczy konkretnego momentu procesu (sprzedaży) i oznacza jedno:
klient przeszedł z jednego etapu do kolejnego
Nie „kupił”, nie „był zainteresowany”, nie „chyba chce”.
Przeszedł dalej.
Dlatego konwersja:
- nie jest cechą handlowca,
- nie jest „wynikiem końcowym”,
- nie jest jedną liczbą na cały proces.
Jest miarą przejścia.
Dlaczego jedna „średnia konwersja” bywa groźna
Wyobraź sobie, że ktoś mówi:
„Średnio mamy dobrą konwersję.”
Tylko że:
- na etapie lead → rozmowa jest bardzo słabo,
- rozmowy → oferty idą świetnie,
- oferty → decyzje dramatycznie siadają.
Średnia może wyglądać „w porządku”, a proces realnie nie działa.
Dlatego patrzenie na jedną konwersję dla całego lejka to jak mierzenie temperatury w jednym pokoju i wyciąganie wniosków o całym budynku.
Sprzedaż (proces sprzedaży) to sekwencja decyzji, a nie jeden skok.
Poziomy konwersji – mikro i makro
Żeby konwersja zaczęła być użyteczna, trzeba ją rozbić na poziomy.
Makro-konwersja
To ta, którą wszyscy znają:
- klient kupił,
- umowa została podpisana,
- transakcja została sfinalizowana.
Jest ważna, ale… dzieje się na końcu. I czasem trzeba na nią długo poczekać.
Mikro-konwersje
To wszystkie wcześniejsze „tak”, bez których nie ma makro-finału:
- klient zgodził się na rozmowę,
- klient umówił spotkanie,
- klient przeszedł przez diagnozę potrzeb,
- klient poprosił o ofertę,
- klient wrócił z feedbackiem,
- klient …
I właśnie tu najczęściej ginie (lub rozpływa się w powietrzu) sprzedaż.
Paradoks polega na tym, że zespoły sprzedaży często rozliczają się z makro-konwersji, a pracują na ślepo na mikro-konwersjach.
Konwersja w praktyce = dobra odpowiedź na pytanie klienta
Każda konwersja odpowiada na jedno pytanie w głowie klienta:
- „Czy warto z nim rozmawiać?”
- „Czy on rozumie mój problem?”
- „Czy to rozwiązanie ma sens dla mnie?”
- „Czy ryzyko jest do zaakceptowania?”
Jeśli klient nie przechodzi dalej w procesie, to bardzo rzadko dlatego, że „nie kupuje”. Znacznie częściej dlatego, że na którymś etapie nie dostał wystarczająco dobrego powodu, by iść dalej.
I to jest moment, w którym konwersja zaczyna być narzędziem rozwojowym, a nie tylko raportem.
Jak sensownie mierzyć konwersję w procesie sprzedaży
Podstawowa zasada jest prosta:
mierz tylko to, co chcesz i możesz poprawić.
Najczęściej wystarczy kilka kluczowych konwersji, np.:
- lead → rozmowa,
- rozmowa → oferta,
- oferta → decyzja.
Dla każdej z nich zadaj sobie pytania:
- ile osób wchodzi na dany etap?
- ile z nich przechodzi dalej?
- co faktycznie dzieje się w trakcie?
Nie potrzebujesz skomplikowanej analityki. Potrzebujesz uczciwego spojrzenia na proces.
Konwersja nie służy do karania – tylko do diagnozy
Jednym z największych błędów, jakie widzę w firmach, jest używanie konwersji jako:
- narzędzia presji,
- argumentu w rozliczeniach,
- „dowodu”, że ktoś jest słaby.
Tymczasem konwersja jest najbardziej użyteczna wtedy, gdy:
- pokazuje, gdzie proces nie pomaga klientowi podjąć decyzji,
- daje punkt wyjścia do rozmowy o jakości rozmów, oferty i argumentacji,
- pozwala testować zmiany i sprawdzać, co naprawdę działa.
Konwersja nie mówi: „źle sprzedajesz”. Konwersja mówi: „tu klient się zatrzymuje”.
Konwersja i co dalej?
Jeśli wiesz już:
- że konwersja jest serią przejść z jednego etapu procesu na kolejny,
- że jedna liczba to za mało,
- że niska konwersja to informacja, a nie porażka,
to naturalnie pojawia się kolejne pytanie (a w zasadzie dwa): gdzie dokładnie w procesie sprzedaży klienci wypadają i dlaczego?
I właśnie temu będzie poświęcony kolejny artykuł z tej serii (już wkrótce). Przyjrzymy się najczęstszym miejscom utraty konwersji i temu, co realnie dzieje się w rozmowach, które nie prowadzą do decyzji.
Jeśli czytając ten tekst widzisz, że problem z konwersją w Twojej sprzedaży nie jest „na końcu”, tylko w samym procesie, to warto się temu przyjrzeć razem. Pracuję z zespołami sprzedaży i obsługi klienta nad podnoszeniem konwersji poprzez porządkowanie rozmów, decyzji klienta i całego procesu – bez sztuczek i presji.
Jeśli chcesz sprawdzić, gdzie dokładnie u Ciebie konwersja się rwie i co można z tym zrobić szkoleniowo lub procesowo, skontaktuj się ze mną i porozmawiajmy.
-
Zadzwoń (606 356 999) lub napisz (marcin@amrc.pl) i porozmawiajmy, jak mogę pomóc.
